Jakim było miastem Breslau? To chyba wszyscy wiemy. Było po prostu pięknym, było wielkim, i niepowtarzalnym.
Takim też jest teraz chociaż z tego piękna przedwojennego zostały niestety tylko fragmenty. Mimo iż minęło kilkadziesiąt lat to wciąż jest piękny i taki pozostanie na zawsze - nasz Wrocław.
Wróćmy jednakdo chwil gdy umierało miasto Breslau.

Zanim przejdę do walk chciałem, korzystając z okazji wspomnieć, że tak naprawdę znaczenie miasta oraz interpretacja zaangażowania obu stron dzieli w opiniach historyków, znawców i sympatyków tematu. Miasto rzecz logicznie biorąc straciło znaczenie militarne w pasie obrony w momencie zamnkniecia pierścienia oblężenia iprzesunięcia frontu na zachód. Znaczenie straciło tymbardziej, że wbrew założeniom nie wiązało znaczących sił wroga (Rosjan) ani też nie spełnialo już ważnych funkcji w systemie obronnym III rzeszy. Można spekulować dziś, że dla obu stron na pewnym etapie stała się to walka bardziej ambicjonalna i honorowa niż znajdująca sens w realności tamtych dni. Głuzdowski świadom poprzednich porażek chciał w końcu odnieść spektakularne zwycięstwo (choćby pyrrusowe), natomiast dla Niemców obrona Breslau stała się sprawą honoru i propagandy dla wciąż walczącej III rzeszy.
W czwartek 16 II 1945 roku pierścień wokół "Festung Breslau" został ostatecznie zamknięty. I myliłby się ten, kto uważałby, że z miejsca przystąpiono do szturmu na Wrocław. Mylił, bo już dnia następnego tj. 16 II Rosjanie (6 Armia) postawili Ahlfenowi ultimatum poddania twierdzy w terminie 24 godzin,( łudzili się, że Niemcy pomni Warszawy, Krakowa nie bedą uparcie miasta bronić) ultimatum pozostało bez odpowiedzi. Wyrok na miasto zapadł. Dowództwo wojsk radzieckich nie posiadało zrazu jednostek wystarczających by wkroczyć i zdobyć miasto z marszu (w/g wiarygodnych wyliczeń Breslau broniło 55-60 tys obrońców zas Rosjanie dysponowali na siłami rzędu 50 tysięcy żołnierzy). Należy jednak zauwazyć, że na starcie operacji zdobywania Wrocławia stosunek sił był jeszcze gorszy na niekorzyść Rosjan i kształtował się 17 ts do 28 tysNiemców. Sytuację tę potęgował brak dokładnego rozpoznania i rozeznania w siłach i lokalizacji jednostek niemieckich w Breslau. W opini o słabym przygotowaniu miasta utwierdził Rosjan fakt przebicia się oddziałów 269 DP oraz resztek grupy "Sachsenheimer". Pewni swego sztabowcy rosyjscy oddelegowali spod Wrocławia część oddziałów w inne rejony Dolnego Śląska (7 Korpus Zmechanizowany).To były ostatnie 24 godziny spokoju w mieście. Jeszcze 15 II 1945 r., świadom konsekwencji, Ahlfen wydał rozkaz obrony miasta do ostatniego żołnierza, a opuszczający samolotem miasto winni legitymować się specjalnymi przepustkami samego komendanta twierdzy. Zarządzono konfiskatę wszelkich środków opałowych na terenie miasta. Ograniczono do niezbędnego minimum transport samochodowy, ograniczając się do dostaw amunicji, przewóz rannych i ruchu czołgów.
Miasto było dobrze przygotowane do obrony. Jako węzeł przemysłowy i komunikacyjny był dla Niemców zbyt cennym ośrodkiem by opuścić go bez walki.W założeniu swoim miał wiązać siły rosyjskie i spowalniać ich marsz na zachód. Breslau to 12 fabryk uzbrojenia i zaopatrzenia wojskowego (amunicja),100 zakładów produkujących na potrzeby obronności.Powierzchnia Breslau wynosiła 150 km/2 a jego układ urbanistyczny, poprzecinany węzłami kolejowymi ułatwiał obrone. Koryta rzek i nabrzeża także stanowiły doskonałe elementy obrony miasta. Samo zaopatrzenie w mieście miało odbywać się wozami konnymi. Wtedy również dokonano egzekucji we wrocławskim ZOO, o której tak tragicznie pisała latem 2001 Gazeta Wyborcza. Sam komendant przeniósł swoje stanowisko dowodzenia do schronu pod dzisiejszym Wzgórzem Partyzantów (Liebichshöhe).
Siły niemieckie znajdując się na terenie Wrocławia liczyły około 50000 żołnierzy (szczegółowy spis jednostek został załączony).
Pas obronny twierdzy przebiegał w następujący sposób:
- wschód od Kamieńca Wrocławskiego na północ wzdłuż lewego brzegu Widawy do Polanowic bronił pułk Mohr (15 km),
- północ od lewego skrzydła Mohra aż do ujścia Widawy bronił pułk Sauer (13 km),
- od Sauera w kierunku Bystrzycy aż do Leśnicy bronił pułk SS Besslein (11 km),
- na południe od SS Besslein i Jerzmanowa bronił pułk Hanf (6 km),
- linie Jerzmanowo - Klecina bronił pułk Wehl (8 km),
- linia Klecina - Ołtaszyn - Brochów - Kamieniec to pułki Reinkorber, Kersten, Schultz (19 km).
Odległości od linii obronnych do centrum miasta kształtowały się różnie od 6 do 15 km.
Siły rosyjskie to 7 dywizji bezpośrednio zaangażowanych w oblężenie i 6 dywizji rezerwowych. Co do rzeczywistej ilości i wielkości oddziałów biorących po stronie rosyjskiej udział w oblężeniu Wrocławia nie mamy pewności. Sami komendanci niemieccy oceniali ją na około 130-150 tysięcy żołnierzy, choć w rzeczywistości prawdopodobnie liczba ta była mniejsza. Mogą o tym świadczyć takie fakty jak łatwość przenikania przez linie radzieckie oraz formy ataku, jakimi Rosjanie posuwali się w głąb miasta (wąski odcinek).
Wracajmy jednak do początku walk w o miasto i na samym jego obszarze.
16 II był dniem umacniania się Rosjan wokół miasta.
Zdobyto około 200 podwrocławskich miejscowości między innym dzisiejszą dzielnicę Psie Pole.Niemcy obsadzili pozycje w odległości 10-12 km od centrum miasta tak by jak najdalej trzymac Rosjan od lotnisk i punktów zrzutu. Pierwsze godziny po zamknięciu pierścienia to swoiste rozpoznanie walką i zajmowanie dogodnych pozycji do szturmu i obrony.
Noc z 16 na 17 II była ostatnią przed uderzeniem Rosjan.
Właśnie tego dnia tj. 17 II przy wsparciu lotnictwa, artylerii i czołgów ruszyło natarcie na Klecine i Brochów. Jednocześnie na zachodzie miasta uderzeniami mniejszego formatu zdobyto Złotniki i Żerniki.
Z Kleciny wojska radzieckie ruszyły przez Partynice w kierunku Krzyk i Borek.
Z Ołtaszyna i Starych Leminowic atakowano przez Jagodno do Wojszyc.
Jednostki 6 armii nacierały spod Brochowa w kierunku Mokrego Dworu i Trestna.
19 II Rosjanie po zażartych walkach opanowali gazownię na Brochowie i Trestno.
Padła obrona niemiecka na wale kolejowym na Krzykach, za gmachem wrocławskiego radio (odcinek pułku Wehl - pod ostrzałem artylerii radzieckiej).Tam ciężkie boje toczył 272 Włodzimiersko - Wołyński pułk piechoty i pododdział rozpoznawczy 309 Dywizji.
Rosjanie podejmowali kilka prób zdobycia ówczesnej rozgłośni radiowej tracąc czołg i działa pancerne (SU-76). Zdobyto gmach podstępem od podwórza, a żołnierze szturmujący gmach przebrani byli w niemieckie mundury. Oczyszczanie rozgłośni z oddziałów niemieckich trwało od godziny 16.00 do wieczora. Wał kolejowy znajdujący się za rozgłośnią, choć dziś mało osób zdaje sobie sprawę był miejscem krwawych starć i przechodził z rąk do rąk kilkukrotnie. Rosjanie ( oddziały 309 i 218 Dywizji Piechoty) zdobyli go i posuwając się dalej na północ doszli do zajezdni tramwajowej. Tam walczył po stronie niemieckiej 56 batalion Hitler-jugend, który 20 II wsparty oddziałami 55 batalionu Hitlerjugend (Seifert) przybyłymi z terenu Parku Południowego wyparli Rosjan z zajezdni i torowiska na wale (inne źródła podają, że były to bataliony Volkssturmu, co prawdopodobnie nie jest prawdą, o czym mogą zaświadczyć sprzeczne wspomnienia szeroko publikowane w książce "Wrocław godzina zero " - Zdobycie Zajezdni). Zajezdnia, tak jak wał kolejowy w ciągu dnia przechodziły kilkukrotnie z rąk do rąk, wszystko to jednak nie przeszkodziło oddziałom radzieckim, które nadal parły z terenów Brochowa ulicą Gazową, Strońską, i Radkowską. Właśnie koło zajezdni zginął ten, dzięki któremu można zobaczyć dni ostatnie Breslau - korespondent radziecki i znany operator filmowy kpt.Suszczynski. Należy zauważyć że im dalej w kierunku centrum Breslau siła natarcia w sposób naturalny słabła. Powodem tego stawała się gesta zabudowa a co za tym idzie większa ilość punktów oporu. Kamienice a właściwie ich ciągi powodowały przedostawanie się niemców piwnicami do obiektów zajętych przez Rocjan i atak z "tyłu"
Oddziały atakujące od Wojszyc i Jagodna spychały pułk Reinkorber przez ulicę Buforową na Tarnogaj a jeszcze inne atakujące z Wojszyc atakowały ulicami Działkową i Jabłeczną.
Wojska radzieckie z Ołtaszyna szły przez Krzyki, ulice Spiską i Borowską oraz Krynicką na Gaj. Po kolei padały: Spiska, Łowicka, Jarzębinowa, Jaworowa, Lipowa, Aleja Wiązowa, Aleja Wiśniowa, Kutnowska, Januszowicka, Sokola, Kasztanowa, Wiśniowa, Orla, Ulanowskiego, Oksywska, Saperów.
Front w dniu 22 II przebiegał liną od południowego skraju Mokrego Dworu i Księża Wielkiego do linii kolejowej Wrocław - Brochów, dalej na północ do ulicy Radkowskiej a stamtąd na zachód przez ulice Klimasa, Ziębicką, i Laskową przez Tarnogaj i dalej tnąc Bardzką w kierunku Żegiestowskiej przez Gaj i dalej Borowską, Spiską, północną częścią cmentarza przez Aleję Wiśniową aż do Powstańców Śląskich i dalej Wolbromska i Gajowicką na południe od Hallera przez Gajowice, przez Ślęzę, linie kolejową Wrocław - Jelenia Góra i dalej na zachód południowym skrajem Muchoboru Wielkiego.
Podany wykaz jest fragmentaryczny, bo należy pamiętać, iż tylko w ciągu jednego dnia linia ta ulegała znaczącym zmianom.
Ulica Powstańców Śląskich oraz ulice w znajdujące się w południowym jej sąsiedztwie były tym miejscem, z którego Rosjanie przeprowadzali silne ataki na północ i w kierunku placu Hirszfelda.
Z ulicy Saperów ataki przeprowadzano w kierunku ulicy Jemiołowej.
Od Grabiszynka w kierunku ulicy Inżynierskiej. Rosjanie atakowali wzdłuż Grabiszyńskiej przy skrzyżowaniu z Hallera. 23 II oddziały 309 Dywizji Piechoty zdobyły koszary kirasjerskie na rogu Gajowickiej i Hallera w sąsiedztwie dzisiejszego Carrefoura. W czasie walk na Krzykach Niemcy zaczęli uzywać niecodziennej broni. W Breslau po upadku Królewca i Gdańska znajdowały się najwieksze magazyny zaopatrzeniowe Kriegsmarine a co za tym idzie także torpedy.
Były dwie metody walki.jedna sprowadzała się do puszczania swobodnie torped na wózkach podwoziowych tramwajów a druga to wystrzeliwanie ich z prowizorycznych wyrzutni. Nie była to może broń doskonała ale miała olbrzymie znaczenie psychologiczne.
Dzień później padł gmach - siedziba dowództwa VIII Okręgu Wojskowego, który już za 3 miesiące odegra swoją ostateczną rolę w historii "Festung Breslau". Kolejnym z kierunków natarcia Rosjan był tor kolejowy przechodzący przez Muchobór Wielki w kierunku Ślęzy i Muchoboru Małego ulicami Kolbuszowską. Właśnie to natarcie kosztowało ogromne straty pułk Wehl. To było powodem przerzucenia pułku Mohr ze wschodnich rubieży miasta w miejsce zdziesiątkowanych batalionów lotniczych Wehla.
Mohr zajął pozycje obronne wzdłuż torów linii jeleniogórskiej, wzdłuż ulicy Pereca, Żelaznej, przez Plac Hirszfelda, Gwiaździstą, Ostrą, Powstańców Śląskich, plac Powstańców Śląskich (płn. - wsch. część), Kamienną, Sztabową, Sudecką i Aleję Wiśniową.
Walki toczyły się tam na tyle krwawe, że dowództwo niemieckie zdecydowało się wesprzeć raz kolejny oddziały pułku Mohr, co w niczym nie zmieniło tak natężenia, jak również impetu radzieckiego natarcia, choć samo jego tempo uległo spowolnieniu.
Rosjanie atakowali przy użyciu katiusz i lotnictwa w postaci bombowców Pe-2.
Każdy zdobyty dom był sprawdzany od piwnicy aż po dach zanim natarcie poszło dalej.
Czasami jednak i to nie wystarczyło, bowiem przykład, Hindenburgplatz czyli dzisiejszego Powstańców Śląskich może być tego dobitnym przykładem. Ciekawe, bo w domach kilkukrotnie zdobywanych, Niemcy wyrastali jak spod ziemi korzystając z ukrytych przejść podziemnych, schronów a także bogatego systemu kanalizacji, którego nie wiedzieć, czemu Rosjanie do końca oblężenia nie unieszkodliwili. Pól biedy, gdy dochodziło do walk na piętrach i półpiętrach, gorzej, gdy dom został potajemnie zaminowany a następnie z całą obsadą wysadzony w powietrze
(Niemcy w piwnicach gromadzili materiały wybuchowe, butle gazowe i po zdobyciu ich przez Rosjan odpalali ładunek z punktu oddalonego o 200 metrów od zdobytego budynku).
Zdarzało się, podobnie jak w Stalingradzie, że przez kilka dni walki toczone były w jednym domu a układ sił w nim się znajdujących przypominał przekładańca. Piwnica w rękach Rosjan, parter niemiecki, piętro rosyjskie itd. A jak się walczy w płonącej piwnicy w temperaturze 60-70 stopni nietrudno sobie wyobrazić.
Ciekawym dokumentem pokazującym sposób i atmosferę, jaka towarzyszyła zdobywaniu każdego z domów była ulotka wydana przez Wydział Polityczny 6 Armii.
"[...]Do atakowanego domu wdzieraj się we dwójkę - ty i granat, granat przodem - ty za nim. Przez dom przejdź również z granatem - granat przodem - a ty jego śladem.
Po wtargnięciu do umocnionego budynku czeka cię wiele niespodzianek [...].Nie zaszkodzi w każdy kąt rzucić granat i..naprzód! Seria z pistoletu w resztki stropu. I znowu naprzód! Drugi pokój - granat! Zakręt - jeszcze raz granat. Ostrzelaj kąt z pistoletu![...]Nic się nie bój[...]Pamiętaj, nawet jeden żołnierz w zdobytym domu - to już cała załoga! Nic nie przegap"
.
Niemcy wysyłali na tyły Rosjan zwiadowców i dywersantów wyposażonych tak w radiostację jak również panzerfausty, co kosztowało życie kilku załóg radzieckich wozów bojowych.
Ciężkie boje rozgorzały w rejonie placu Pereca, na ulicy Gwiaździstej, Komandorskiej, Sztabowej i wzdłuż cmentarza. Pułk Reinkorber w dniach 23 i 24 II wycofał się z ulicy Wieczystej i Łódzkiej na ulicę Kamienną. 26 II pułk Mohr oddał Rosjanom część ulicy Kruczej.
Na Tarnogaju pomimo kontrataku w dniu 1 III, Niemcy zostali zepchnięci w rejon ulicy Drukarskiej.
Jednostki niemieckie w trakcie walk wymieszały się i ponosiły na równi z Rosjanami ciężkie straty. Bywało tak, że z całego oddziału pozostawało 2 - 3 żołnierzy broniących wylotu ulicy bądź jakiegoś kompleksu domów. Należy tu wspomnieć o technikach walk obu stron. Niemcy zaczęli używać pancerfaustów do walki w pomieszczeniach zamkniętych, czyli izbach mieszkalnych, klatkach schodowych czy piwnicach. Dowództwo niemieckie po próbach stwierdziło, iż odpalenie takiej pięści w pomieszczeniu np. 2 X 3 m i wysokim na 2 powoduje paraliż słuchu na 15 min bez żadnych obrażeń narządu słuchu czy również poparzeń (tak było na Kamiennej).
Rosjanie mając więcej możliwości również w środkach nie przebierali. Świadomi faktu, iż czołgami niewiele zwojują w terenie zabudowanym (czołg 217 sierżanta Nachajewa bohatera bitwy pod Kurskiem został zniszczony pancerfaustem wystrzelonym na ul.Gajowickiej z jednego z okien) do akcji rzucali saperów, którzy równali z ziemią barykady i ogniska oporu nieprzyjaciela. Wprowadzili również miotacze ognia, które w początkowym okresie walk na południu siały popłoch i panikę wśród Niemców.
Na początku marca po przejęciu dowództwa przez Niehoffa, o czym wspomniałem w rozdziale komendanci, linie obrony Wrocławia przebiegały następującymi ulicami i rejonami: od Opatowic na zachód pomiędzy Świątnikami a Bierdzianami, południowym skrajem Parku Wschodniego dalej ulicą Krakowską ku ulicy Pięknej i dalej w kierunku na Ziębicką, Bardzką do Widnej i w kierunku północno - zachodnim przez Ceglaną, Gajową, skrajem placu Trójkątnego, fragmentem Wieczystej, Borowską, Kamienną i Komandorską i dalej
Powstańców Śląskich, Szczęśliwą do Żelaznej gdzie łączył się z linią wcześniej wspomnianą z 22 II. Na tym etapie tak naprawdę zakończyły się błyskawiczne sukcesy wojsk radzieckich.
Od początku marca trwały aż do kapitulacji ciężkie boje o każde 10 m miasta i nie posuwało to Rosjan do przodu tak szybko jak w drugiej połowie lutego.
Walki na południu Wrocławia koncentrowały się w marcu na ulicach Bogedeina (cmentarz) oraz w okolicach ulicy Tarnogajskiej. Właśnie na tej ulicy Niemiecka 5 kompania pułku pancernego przeprowadzała kilkakrotne kontruderzenia, w końcowym efekcie bez rezultatów.7 III stoczony został zacięty bój o cmentarze Św. Doroty, Maurycego, Marii Magdaleny a także o zajezdnię tramwajową przy ulicy Kamiennej - Ślężnej. Podobnie jak przy zajezdni na Krzykach tak i ta "tradycyjnie" przechodziła z rąk do rąk po kilkakroć. Późniejsze walki skoncentrowały się w okolicach ulicy Kamiennej, którą przebiegał front, a szczególnie w okolicach zabudowań szpitalnych bronionych przez pułk Kersten. Obronie niemieckiej sprzyjał betonowy gmach szkoły przy Kamiennej, pozwalający bronić się długo i skutecznie nacierającym od Sztabowej wojskom radzieckim. W samej szkole dochodziło do walk wręcz o każdą z jej klas.
Tam właśnie Rosjanie użyli miotaczy ognia a Niemcy pancerfaustów na lawetach (Ofenrohre). Jako ciekawego rodzaju broni używali Niemcy min przeciwpiechotnych, których kilka tysięcy użyli do zaminowania ulic i podejść do poszczególnych domów w rejonach Gaju i Tarnogaju. Były to drewniane skrzynki pokryte klejem a następnie mączką z gruzu do bólu przypominające gruz. Tak sporządzone były opuszczane na prymitywnych wędkach przed wejścia budynków i za prowizoryczne barykady.
Zemściło się to na samych Niemcach, bowiem w maju na taką minę wszedł jeden z parlamentariuszy niemieckich w rejonie Powstańców Śląskich i Lwowskiej w skutek, czego on sam odniósł rany, asystent adiutant przypłacił to życiem a tłumacz ciężkimi ranami.
Po za tym wojska broniące południa i zachodu Wrocławia korzystały po wielokroć ze zdobycznej broni jak naprzykład dział polskich, radzieckich, francuskich czy jugosłowiańskich z początku wojny. Większość nich była bez optyki w związku, z czym używane były do strzelania na wprost w walkach ulicznych. Ratunkiem w tej sytuacji były bomby zaopatrzeniowe zrzucane przez niemieckie samoloty pościgowe. Większość jednak spadła za linią frontu i dostała się w ręce wojsk radzieckich.
Jak wspomniałem okres drugiej połowy marca to czas stagnacji i niewielkich zmian na południowym odcinku wrocławskiego frontu. Generalnie osią walki była ulica Powstańców Śląskich i jej najbliższe okolice. Rosjanie zdobyli bloki pomiędzy Ostrą i Szczęśliwą a także budynki przy placu Hirszfelda oraz bloki w sąsiedztwie kościoła Chrystusa Króla przy ulicy Sudeckiej. Sam kościół został zrównany z ziemią.
21 III opanowali zabudowania między Komandorską, Wielką Trwałą i Szczęśliwą a walki przeniosły się w rejon pomiędzy Powstańców i Lwowską. Niemcy świadomi ponoszonych wolno acz skutecznie i systematycznie strat, utworzyli drugą, analogiczną do pierwszej, bo opartą na wale kolejowym linie obrony. Biegła ona od mostu nad Odrą przez Wrocław - Popowice, Dworzec Główny, przecinała Grabiszyńską, Sudecką, Skwierzyńską, Zielińskiego, Powstańców, Komandorską i Borowską. W przeciwieństwie do walk w okolicach Szczęśliwej, walki na Grabiszyńskiej były słabsze, bowiem oddziały broniące zabudowań fabrycznych 12 i 13 III stanowił oddział Volkssturmu Dörsing.
Niemcy wycofali się również ze Szpitala Gruźliczego przy Grabiszyńskiej. W połowie marca oddziały niemieckie ruszyły do natarcia mającego na celu rozdzielenie sił radzieckich na Muchoborze i ewentualne przedarcie się w kierunku Ślęży. Zostało to natarcie odparte krwawo ogniem artylerii a straty po stronie niemieckiej były duże. Nie należy również zapominać, bo Rosjanie nie zapomnieli o kanalizacji miejskiej, która swoją siecią i kubaturą umożliwiała swobodne poruszanie się żołnierzom. Szczególnie dwa południowe wrocławskie kanały dawały taką możliwość żołnierzom radzieckim. Jeden to kanał biegnący pod ul.Lwowską przez pl. Pereca i Dworzec Świebodzki w kierunku ulicy Głogowskiej, a drugi idący od ulicy Sztabowej przez pl. Powstańców Śląskich, ulice Pretficza do zbiornika na przy Głogowskiej. Kanałami zajmował się specjalny oddział niemieckich saperów zabezpieczając je by uniemożliwić wdarcie się oddziałom radzieckim. Ponieważ wysadzenie zbiorników i poszczególnych odcinków kanalizacji nie przyniosło wymaganych rezultatów postanowiono spiętrzyć w nich wodę.
Postawiono tamy w 16 miejscach i poniesiono poziom wód do 180 cm. Na pónocy w kanałach wiodących do Lipy Piotrowskiej wywiązała się walka pomiędzy zwiadowcami radzieckimi a saperami niemieckimi (noc z 11 na 12 IV). Niemcy opisują we wspomnieniach o przypadku przechwycenia radzieckiego patrolu wojskowego wychodzącego z włazu w okolicy Rynku. Żołnierzy tych ujęto i rozstrzelano.
Niemcy niszczyli systematycznie kanalizację i stacje pomp. Zaowocowało to po kapitulacji epidemią która obok ofiar poległych w walkach zebrała żniwo wśród ocalałych w maju i czerwcu 1945.
Kanały zostały omówione a co z niebem nad Wrocławiem?
Od kwietnia obrona przeciwlotnicza przestała istnieć w praktyce, co umożliwiło lotnictwu radzieckiemu bombardowanie miasta na większą skalę. Tutaj też ciekawostka.
Najpierw Rosjanie rzucali świece dymne wyznaczające obszar nalotu a następnie bombardowali oznaczony teren. Niemcy starali się gasić świece dymnie wprowadzając lotników radzieckich w błąd, co jednak w praktyce rzadko się zdarzało. Do bombardowania Wrocławia Rosjanie używali bombowców typu PE-2. Największy nalot miał miejsce 1 i 2 IV. Niszczono artylerię niemiecką na brzegach Odry, w ogrodach pałacu kurii, na placu Zamkowym, bunkry w Ogrodzie Botanicznym i koło katedry. Naloty przeprowadzono wtedy w sile ok. 750 samolotów startujących spod Oławy. Swoją kartę zapisały również kukuruźniki, czyli Po-2, latające nisko i skutecznie ostrzeliwujące i bombardujące Niemców, szczególnie w kwietniu 45. Dwa z nich udało się zestrzelić żołnierzom z pułku Wehl i 13 baterii pułku artyleryjskiego (odznaczono ich za to odznaką niszczyciela samolotów).
Kolejnym, istotnym etapem w walkach na południu i południowym zachodzie miasta był 30 III -1 IV, kiedy to nastąpiło gwałtowne przygotowanie artyleryjskie Rosjan zwiastujące nadchodzący atak.
31 III Rosjanie ruszyli. Najcięższe boje wywiązały się na zachodzie Muchoboru i Pilczyc. Walki przeniosły się na tor kolejowy Wrocław - Smolec.
Oddziały radzieckie dokonały w toku tych walk wyłomu w obronie niemieckiej na ulicy Cynowej. Na południu najcięższe walki równocześnie rozgorzały w okolicach stawu na ulicy Kwaśnej.
Niemcy kilkakrotnie próbowali na obu wymienionych odcinkach kontrataków, lecz siła ognia radzieckiej artylerii skutecznie im to uniemożliwiała i spełzły one na niczym.
I wszystko byłoby z mojej strony dobrze gdyby nie fakt a właściwie incydent , który zwrócił moją uwagę a nie zawsze był w opracowaniach tego okresu poruszany.
Niemcy mieli pociąg pancerny. Dziwne to trochę, lecz fakt w rzeczy samej. Nazywał się "Pörsel" i był jak całe tamte wydarzenia także czysto wrocławski. Zbudowano go bowiem we wrocławskich zakładach "FAMO". Wszedł do walk 20 III na krótkiej, acz istotnej z militarnego punktu widzenia trasie, Kużniki - Muchobór Mały. Jego zadania generalnie sprowadzały się do obrony lotniska na Gądowie Małym jak również wsparcia przy wcześniej wspomnianych kontratakach w rejonie Muchoboru. Kariera pociągu trwała do
1 IV, kiedy po stracie 30% załogi został uszkodzony i wyeliminowany z walki w tym rejonie ( po remoncie przeniesiono go na odcinek Karłowice- Różanka w rejon działania pułku Sauer). A co z innymi odcinkami pierścienia, jaki Rosjanie zamknęli wokół Wrocławia?
Kierunek północno - wschodni to uderzenie Rosjan w środkowy odcinek frontu widawskiego. Tam Niemcy bronili się słabo stąd szybkie zdobycie przez wojska radzieckie Szymiszowa i Psar ( 22 II), oraz Topolna, Wielkiego Rakowa, Małego Rakowa
i Biskupiczki (23 II).
Odcinek zachodni to koncentracja wojsk radzieckich ( piechoty i czołgów) w okolicach Żernik. W okolicach Żernik stacjonował pułk Hanf odpowiedzialny za ochronę lotniska na Gądowie Małym. Należy mieć świadomość, iż mimo doskonałego zaopatrzenia twierdzy to właśnie lotnisko na Gądowie było oczkiem w głowie dowództwa z racji systematycznych transportów amunicji i sprzętu bojowego, jaki miał tam miejsce. Tam także transportowano rannych żołnierzy z miasta. Pułk Besslein operujący w pobliżu Gądowa został wyparty przez Rosjan i zajął nowe obronne pozycje na linii Maślice -Żerniki, na lewym brzegu Ślęzy.24 II zameldował się w sztabie "Festung Breslau" podpułkownik von Friedeburg i został mianowany dowódcą lotniska.
W niczym to jednak na dłuższą metę nie pomogło, bowiem postrzał lotniska przez radzieckie moździerze z każdym dniem narastał do tego stopnia, że samoloty z floty powietrznej generała - pułkownika Rittena von Greima coraz częściej spadały niż lądowały, pomimo ciągłej pracy saperskich oddziałów Volkssturmu zasypujących systematycznie leje po bombach. Niemcy korzystający od 15 II tylko z tego lotniska wywieźli około 6600 rannych.Należałoby wspomnięc słów kilka o zrzutach, w których przeciętnie od 1 do 14 kwietnia (przykład) zrzucano 47 ton dziennie zaopatrzenia.Niewielki jednak procent trafiał do obrońców - większośc lądowała po stronie Rosjan.Zasobniki były nawet zrzucane w Trzebnicy.W jednym z przjętych prze zRosjan zasobników był mundur generalski Niehoffa przysłany mu z Berlina (awans na generała piechoty).
W marcu Rosjanie stali kilometr od lotniska i praktycznie uniemożliwiali lądowanie samolotów (w nocy używali reflektorów do śledzenia lądujących samolotów). Zestrzelono generała Cranza ze świtą (17 III), a także fotoreportera niemieckiej kroniki filmowej (taśmy uratowano i odesłano do Berlina). Trafione transportowce spadały na dworzec Główny i Biskupin i Pilczyce.
I tak dalej idąc po datach 28 II Rosjanie zdobyli Książe Małe a 1 III Mokry Dwór i Księże Wielkie.
Zapomniałem jednak dodać (za Jońcą i Koniecznym) o wielokrotnych próbach nakłonienia Niemców do poddania twierdzy. Służyło ku temu kilka rodzajów mediów, od megafonów począwszy na ulotkach rzucanych z samolotów skończywszy. Różne to były w treści kartki. Jedne były swoistego rodzaju przepustkami ("Jetzt oder nie") inne zwykłymi odezwami tak ogólnymi jak również kierowanymi bezpośrednio do garnizonu twierdzy. Posługiwano się również namową i przykładem wziętych do niewoli żołnierzy niemieckich, czego odzwierciedleniem niech będzie ulotka z końca lutego zawierająca list porucznika Hansa Runge, wziętego do niewoli podczas walk w Kuźnikach chwaląca zachowanie Rosjan i namawiająca do złożenia broni. Wszystkie podejmowane w tym okresie propagandowe starania Rosjan o kapitulacje twierdzy spełzły na niczym a dowództwo niemieckie, czemu się dziwić nie należy, wydało rozkaz swoim oddziałom niszczenia ulotek lub ich przekazywania do sztabu.
Piekło dla oddziałów niemieckich zaczęło się z dniem 1 IV i trwało kilka godzin a pierwsze skrzypce grały ciężkie działa kalibru 28 cm. Nie próżnowało też lotnictwo bombardując cały dzień stanowiska niemieckie w całym mieście. Do akcji ruszyły ciężkie czołgi pod przykryciem zasłony dymnej. Natarcie Rosjan ruszyło z rejonu Kuźnik i Nowego Dworu. Po przełamaniu obrony czołgi rosyjskie pojawiły się na lotnisku gdzie natknęły się na linię niemieckiej obrony wyposażonej w działa 88 mm i działka 20 mm a także na doborowe oddziały niemieckich spadochroniarzy.
Po przejściu i tej przeszkody nastąpił zwrot.
Rosjanie zamiast na wschód ruszyli w kierunku północno - wschodnim, czyli w kierunku Parku Zachodniego (Konwiarza) i Odry. Do rzeki doszli Rosjanie, na Kozanowie, na wysokości koszar (dziś chyba stacjonuje tam policja). Pułk Mohr uległ podziałowi, bowiem trzy z jego batalionów zostały odcięte na zachód od Kozanowa a bataliony grupy Tiger ewakuowały się w ostatniej chwili przez jaz na Odrze w Rędzinie.
A co dalej?
Dalej Rosjanie (kompania zwiadu i 3 batalion 417 pułku piechoty kpt.Szubina) dopadli sztab pułku Mohr w Zakładzie dla Niewidomych przy ulicy Wejherowskiej (dziś mieszczą się tam także firmy).
Bitwa o ten budynek twała przeszło trzy dni.
Na północ w Parku Zachodnim i w okolicach cmentarza czołgi radzieckie starły się z oddziałami Hitlerjugend. Sam pułk Mohr zdziesiątkowany ewakuował się 3 IV na drugi brzeg Odry w okolicy Osobowic.
Największe straty przez obie strony walk zostały poniesione w okolicach wcześniej wspomnianego Zakładu i basenów na Popowicach. Walki prowadzone w okolicach Parku Zachodniego jak również basen toczyły się przy użyciu czołgów radzieckich i dział samobieżnych. Właśnie ten kierunek natarcia w stronę Odry a mający na celu wbicie długiego klina w kierunku centrum miasta sprzyjał użyciu radzieckich oddziałów pancernych, które w przeciwieństwie do gęsto zabudowanych Popowic czy ul. Legnickiej nie mogły być z taką skutecznością i na taką skale użyte. Sukcesem jednak największym było zdobycie lotniska przez Rosjan (359 Dywizja Piechoty), co odcięło Niemców od dostaw broni, amunicji i ewakuacji rannych. Oddziały radzieckie posunęły się na głębokość 2-3 km, co przy walkach prowadzonych w mieście miało ogromne znaczenie i było niewątpliwym sukcesem. W rezultacie zostały oprócz lotniska zdobyte osiedla, Pilczyce, Kozanów, Rędzin, Lipa, Popowice (piękne osiedle).
Również natarcie Rosjan z Muchoboru Wielkiego na Muchobór Mały, jakie miało miejsce 1 IV zakończyło się przesunięciem niemieckiej obrony do linii kolejowej, na kilkadziesiąt metrów przed zakładami Archimedes i Pafawag. W nocy z 2 na 3 IV po szturmie Rosjan Niemcy wycofali się z Pafawagu, choć walki jeszcze trwały kilka dni w samych zabudowaniach fabryki, by później przenieść się na ulicę Kłodnicką.
Właśnie ulica Kłodnicką stała się na zachodnim skrzydle wojsk radzieckich, ulicą, z której ruszył atak na rzeźnię przy Legnickiej (dziś na powrót jest w obcych rękach - zburzona przez nas mimo faktu swej historycznej i architektonicznej wartości została sprzedana.
W rzeźni broniły się doborowe kompanie pułku SS Besslein, pułku Mohr, 5 batalion saperski. Wzdłuż Strzegomskiej Rosjanie zepchnęli niemieckie bataliony SS Roge i Zitzmann, batalion policji Keller oraz bataliony Wehrmachtu Tilinger i Fritz za wał kolejowy Wrocław - Poznań. Od 11 do 18 IV linią niemieckiej obrony była linia kolejowa ciągnąca się od Odry aż po Grabiszyńską. Jedynie we wcześniej wspomnianej rzeźni trwały jeszcze sporadyczne walki.
18 IV Rosjanie rozpoczęli kolejny atak przy zmasowanym udziale artylerii.
Ruszyli z Pafawagu w kierunku Archimedesa i rejonów fabryce najbliższych ( oddziały 181 i 112 Dywizji Piechoty). Walki skupiły się na stacji Wrocław - Mikołajów a więc poprzedzającej Popowickią stację.
Wróćmy jednak do tego, co mnie osobiście najbliższe, czyli na Popowice, Legnicką i Kozanów. W poniedziałek wielkanocny Rosjanie ruszyli w z Parku Zachodniego w kierunku linii kolejowej Wrocław - Popowice. Rosjanie przy wsparciu ciężkich dział pancernych i czołgów ruszyli wzdłuż Popowickiej. Ich celem było osiągnięcie i zdobycie nasypu kolejowego przy stacji Wrocław - Popowice, na którym to Niemcy ustanowili silnię bronioną linie obrony. Najbardziej jednak skupili się na okolicach najbliższych Odrze, albowiem właśnie tam była możliwość podejścia czołgów na wał kolejowy.
W przeciwieństwie do początku natarcia z 1 IV tak teraz walki w okolicach Popowickiej i Białowieskiej trwały prawie tydzień, bo dopiero 8 IV Rosjanie (294 Dywizja Piechoty i 80 pułk czołgów cięzkich) osiągnęli Lasek Dębowy. (dziś Park Popowicki i ogródki działkowe) przy Odrze w okolicy stacji Wrocław - Popowice. Myślę, że do dziś dnia gdyby pokopać tam w ziemi niejedną ciekawą rzecz do kolekcji militariów można było by dołączyć. Należy pamiętać o tym, że właśnie tam dochodziło do jednych z najkrwawszych walk i starć wręcz. Sytuacja po dojściu Rosjan do wału kolejowego przy Popowicach ustabilizowała się do 18 IV. Tego dnia wraz z atakiem na stację Wrocław - Mikołajów, Rosjanie uzyskali podejście dla czołgów przy Odrze i ruszyli na stację Wrocław - Popowice. Pokonując wał czołgi radzieckie posuwały się ogródkami działkowymi gdzie nawiązały walkę z idącymi Niemcom na odsiecz z ulicy Długiej Panterami. W walkach po stronie niemieckiej brały udział, kompanie (28) 26 pułku, 2 batalion pułku Mohr, 3 kompania saperów, i 2 dywizjon artylerii. Niemcom w jednym z kontrataków (dokładnie o 15,00) udało się chwilowo odbić stację Wrocław - Popowice. I tu ciekawa historia, którą Jońca i Konieczny opisali w swojej książce. Historia ta, jakże interesująca i prawdziwie wrocławska tamtego okresu, dotyczy jednego z czołgów radzieckich. Czołg ów zapadł się w lej na podejściu na wał i został unieruchomiony. Wisiał tam na zboczu cały dzień nie wykazując oznak "życia". Niemcy stwierdziwszy, iż jest on nieuszkodzony postanowili wyciągnąć go z leja. Wysłano 30 - osobowy oddział mający na celu zniwelowanie krawędzi leja i wyciągniecie nieuszkodzonej radzieckiej maszyny. Z czołgu padły strzały. Załoga żyła i cały dzień przesiedziała w uwięzionym czołgu. Kilkakrotne próby zdobycia czołgu przez Niemców kończyły się celną ripostą Rosjan w postaci ostrzału z broni maszynowej i granatów. Dopiero panzerfaust załatwił definitywnie sprawę i radziecką załogę. W dokumentach niemieckich znalezionych po wojnie znalazło się stwierdzenie, iż prawdopodobnie w czołgu opisanym wyżej siedział dowódca oddziału pancernego atakującego stację Wrocław - Popowice.
Jak było naprawdę, nie wiem? Urodziny Hitlera Rosjanie uczcili w dniu 20 kwietnia zdobyciem po ciężkich bojach działek przy Długiej i zepchnieciem Niemców na teren strzelnicy oraz nad Odrę.Za ciosem zdobyli koszary i magazyny na Długiej róg Poznańskiej oraz zachodnią część Rynku Szczepińskiego.
Mimo odbicia stacji przez Niemców, generalnie nic to nie zmieniło. Następnego dnia po zdobyciu stacji Wrocław - Mikołajów Rosjanie uderzyli z Bolkowskiej w kierunku placu Strzegomskiego i ulicy Poznańskiej. Uderzyli też z Popowickiej i Starogranicznej na wschód, na powrót przez wał kolejowy.18 IV zdobyto bunkier
- schron na placu Strzegomskim (pluton Astudina ze 135 Dywizji Piechoty), kolejną wspaniałą budowlę Wrocławia autorstwa
Richarda Konwiarza
. By się nie powtarzać opis walk oraz osoby w tym uczestniczące znajdziecie na stronie o Konwiarzu.Budowli tej broniła grupa ss-manów uzbrojona w ciężka broń maszynową, granaty i panzerfausty.Jego charakterystyczny okrągły kształt utrydnial podejście i zdobycie go przez Rosjan.Cięzkimi działami dopiero unieszkodliwiono zasilanie i utworzono wyłom.Pomocna tez była praca rosyjskich saerów o czym na stronie o Konwiarzu.
I nie czytajcie tych bzdur na niektórych stronach www twierdzących i nadających jakieś chorobliwie tajemnicze historie i przeznaczenia tej i jej pokrewnym budowlom. Tam był po prostu szpital forteczny IIb "Festung Breslau", podobnie jak w schronie na Ołbińskiej.
Pod koniec dnia Rosjanie stali na całej długości ulicy Poznańskiej a walki toczące się w okolicach placu Strzegomskiego zamieniły w ruinę wszystkie znajdujące się tam budowle.Z rozkazu Niehoffa wycofujący się Niemcy zburzyli kosciół Św. Pawła za bunkerm Konwiarza.
Niemcy po zdobyciu przez Rosjan placu Strzegomskiego i porażkach w okolicach ulicy Krakowskiej, zdecydowali o przerzuceniu sił z niezagrożonych rejonów północnych miasta na zachodni odcinek obrony.
Zastąpiono pułk Mohra pułkiem Besslein (21 IV). Z rozbitego szpitala a także innych rejonów twierdzy ściągnięto sanitariuszy i utworzono oddziały szturmowe, którymi obsadzono zachodnie odcinki obrony miasta. Podobnie postąpiono z 800 kanonierami nieczynnych dział przeciwlotniczych. Przerzucono z północy batalion Wuttke.
Rejon Poznańskiej i Legnickiej bronił także batalion wojsk kolejowych Pötsch.
Ściągnięto z południa wszystkie, nieliczne rezerwy 609 dywizji. Volkssturmie nie wspominając. Do końca kwietnia walki toczyły się w okolicach Braniborskiej, Czarnieckiego, i Zachodniej. Ciężkie walki toczyły się przy strzelnicy na ulicy Długiej (dziś są tam korty tenisowe a ślady walk można zauważyć na ceglanym kulochwycie).
Walki pomiędzy Zachodnia i Strzegomską prowadziła świeżo wprowadzona do walk 135 DP zwana "Krakowską" za zdobycie Krakowa. Przerażającym jest fakt, że całość zabudowań do Placu Czerwonego Niemcy zrównali z ziemą dla lepszej obrony.Do dzis pamiętam widok hałd gruzu zalegających całe kwartały tych ulic gdy wprowadzałem się na Inowrocławską w 1970 roku.
Ciekawym akcentem tego okresu jest również udział przerzuconej przez Rosjan z Leśnicy 80 - osobowej grupy niemieckich antyfaszystów pod dowództwem Porucznika Horsta Vietha. Generalnym zadaniem miała być dywersja posterunków niemieckich poparta znajomością języka niemieckiego i zachowań wśród obrońców niemieckich. 2 V Przerzucono ich na ul. Młodych Techników i w okolice Dworca Świebodzkiego. Przebrani w mundury niemieckie i posługując się żargonem niemieckich żołnierzy wzbudzali zaufanie, za co Niemcy słono płacili. I o tyle o ile na Młodych Techników zmuszono ich do odwrotu (poległ Horst Vieth), to na torowiskach Dworca Świebodzkiego odnieśli sukces. Przyprowadzili wielu jeńców niemieckich w tym z formacji SS. Dopiero po dniu ciężkich walk wycofali się z okolic dworca ponosząc duże straty.
Do szczegółów jednak tej historii odsyłam do źródła, czyli książki Jońcy i Koniecznego. Generalnie front od 25 IV aż do kapitulacji załogi twierdzy nie uległ większym zmianom. Mogę jako mieszkaniec Inowrocławskiej dopisać tylko, że udało się Rosjanom podejść pod kościół Św.Mikołaja (Zachodnia róg Rybackiej i Szczepińskiej) i zdobyć go ( 2 batalion 497 pułku piechoty). Dziś tylko krzyż po nim pozostał a był to kościół o wieżach podobno najwyższych we Wrocku.
Tam już zostali, choć walki do końca dni trwały i trudno jest powiedzieć jednoznacznie czy utrzymali go Rosjanie bez przerwy.
Ale Wrocław i jego obrona to nie tylko zachodnia część miasta.
Co działo się na północy?
8 kwietnia dopiero Rosjanie przypuścili atak w małej sile, bo jednego batalionu. Ruszyli z kierunku północno - zachodniego zdobywając Rędzin, i Lipę Piotrowską. Obrońcy niemieccy wykorzystując pas fortów w okolicy Poświętnego i betonowe bunkry nad Widawą - okopali się. Rosjanie próbowali kilkukrotnie wyrzucić Niemców z ich pasa obrony, bezskutecznie. Niemców wspierał "Pörsel", pociąg pancerny wcześniej walczący w okolicach Muchoboru gdzie został uszkodzony przez Rosjan. Właśnie w północnych dzielnicach Różance i Karłowicach Niemcy mieli swoje magazyny żywności i amunicji.
Generalnie nie było większych walk na północy a jedynie sporadyczne. Rosjanie skupili się na próbach zajęcia starych fortów pomiędzy stacją Wrocław - Osobowice, a szosą na Widawę. W walkach z oddziałami pułku Sauer fort oznaczony nr.44 przechodził z rąk do rąk kilkukrotnie. Niemcy po zdobyciu go na początku marca przez Rosjan odbili w połowie miesiąca (bojowa grupa spadochronowa Hacker).
18 III przeprowadzili Rosjanie jeden z ataków mający jedynie na celu dojście do Widawy i wyrównanie linii frontu.
Należałoby również wspomnieć o jeszcze jednym wątku historycznym mniej znanym, choć dotyczącym Wrocka jak najbardziej, a mianowicie o koncentracji oddziałów II Armii WP w rejonie Trzebnica - Uraz - Żmigród - Oleśnica. Ciekawym akcentem jest również fakt, iż było zgrupowanie to kilkukrotnie ostrzelane działami dalekiego zasięgu przez obrońców Wrocławia. Pociąg "Pörsel" był ściągnięty w północne rejony Wrocławia także w obawie przed atakiem naszych oddziałów
Generalnie jednak w walkach o Wrocław armia polska nie brała czynnego udziału a po odcięciu możliwości niemieckiego kontrataku na północ przeniesiono nasze wojska w inne rejony.
Czas jednak na podsumowanie i tak dość krótkiego opisu walk na ulicach naszego Wrocławia. Warto byłoby napisać jak przebiegała
linia walk
w ostatnich godzinach przed kapitulacją. To trudne zadanie choćby ze względu na fakt, iż do końca trwały walki o poszczególne kwartały domów i ulice i choć prowadzone były małymi siłami to zmieniały topografię i lokalizację poszczególnych jednostek tak niemieckich jak i radzieckich. W opisie za źródło przyjmę plan dowództwa twierdzy, jaki znalazł prof. dr E. Marczewski w schronie-sztabie Niehoffa w piwnicach zburzonej Biblioteki Uniwersyteckiej. Plan sporządzony ołówkiem pokazywał pozycje niemieckie w dniu kapitulacji a więc 6 V 1945 r.
Mam świadomość trudności tego opisu, ale idąc przykładem Karola Jońcy po prostu go powtórzę, mając na uwadze iż nie zawsze będzie oddawał stan faktyczny, którego tak naprawdę nikt do końca nie zna.
Linia narysowana ołówkiem szła: wzdłuż Widawy na odcinku od Krzyżanowic do Swojca .Od Opatowic do Dworca Głównego i Brochowa. Przez Świątniki i Księże Małe oraz Park Wschodni. Linia obrony z początku maja przecinała folwark na Opatowicach, dzielnice Nowy Dom i Bierdziany oraz Wilczy Kąt. Dalej to cmentarz przy Krakowskiej, Pięknej pobliskie torowiska. Następnie ulica Cierniogajska, część Pięknej na Tarnogaju.
Na południu, na Gaju były to ulice: Bardzka, Ceglana, Wapienna, Kamienna, Sobótkowska, Rogowska, Ślężna, Komandorska, Szczęsliwa, Lwowska. Zaolziańska, Gajowicka. Do końca walczono w budynkach pomiędzy Skwierzyńską i Jemiołową po północnej stronie pl. Pereca a także w pobliżu szpitala na Grabiszyńskiej.
Niemcy trzymali się na wschodniej stronie torowisk
Dworca Swiebodzkiego
, przy Braniborskiej, Trzemeskiej i w blokach miedzy ul. Młodych Techników a Inowrocławską aż po ulicę
Długą nad Odrą
. Kurde i pomyśleć że tam jako szczeniak na gruzach się bawiłem nie mając pojęcia o ich znaczeniu właśnie wtedy. Jeszcze w 1973 roku na Młodych Techników znajdowałem hełmy Wehrmachtu a z zasypanego niedawno basenu przeciwpożarowego na rogu Zachodniej i inowrocławskiej wyciągałem granaty moździerzowe, maski pegaz i lufy od MG. Stanowiska niemieckie do końca znajdowały się na zachodnim brzegu Kępy Mieszczańskiej i wschodniego brzegu Odry przez port Miejski aż do mostu Poznańskiego.

bonczek/hydroforgroup/®;

Wstęp Ofensywa styczniowa Komendanci "Festung Breslau" Przygotowania Walki Kapitulacja Zniszczenia Zakończenie